Grand Bishop
W katedrze Slickhaven światło świec tańczyło na złoconych ornamentach, rzucając ciepły blask na surowe, kamienne ściany. Grand Bishop, spowity w bogato zdobione szaty, unosił dłoń nad pochylonymi głowami wiernych. Lecz jego błogosławieństwo nie było darem miłosierdzia – było przywilejem, za który należało zapłacić.
Monety cicho brzęczały na drewnianym blacie, gdy kolejni mieszkańcy kładli je przed nim w nadziei na boską łaskę. Im większa ofiara, tym dłuższa modlitwa. Tym cieplejszy uśmiech biskupa. Tym większa pewność, że ich prośby zostaną wysłuchane.
Ci, którzy nie mieli czym zapłacić, odchodzili w milczeniu, a ich modlitwy rozpraszały się w zimnym powietrzu katedry, pozostawione bez odpowiedzi.

Grand Bishop posiada bogatą, owocowo-orientalną kompozycję zapachową.
Budowa zapachu:





