15 kwietnia 2022
Wróć do karczmyOpowiadanie cz. 6 – Sprawozdanie Greasy Butchera
Slickhaven, 15 grudnia 1421 r.
Jego Najjaśniejsza Wysokość Książe, Władca Slickhaven,
Sprawozdanie przesyłam z mych zajęć, tych co się tyczą zakładu, jak i tych dopełnianych poza nim.
Mieszkańcy kupują chętnie. Znak to nadchodzącej zimy i czynienia zapasów, żeby mieli co do gara wrzucić gdy się ochłodzi. Do zakładu przychodzą nawet ci, którzy zwykle bardziej cenią rybę od dobrego udźca. Na zdrowie im to wyjdzie, tak myślę. Wiadomym jest, że ryb nasze wspaniałe miasto ma i mieć będzie pod dostatkiem, ale w żalu mówię, że łowczy co mogli upolować już upolowali i nie przynoszą już tyle co w miesiącach zeszłych. Na szczęście zapasów pod zakładem żem zrobił dostatek, dzięki pozwoleniu Waszej Wysokości na „urozmaicenie” zwierzyny. Z tego też powodu cen w ostatnim miesiącu nie podniosłem.
Z lasów wieści brak. W dzień łowczy sprawdzają pieczary i legowiska, w nocy palimy ogniska i pochodnie by nic nie przylazło od strony gospodarstw, co są za murami. Miesiąc już, a myśmy nie stracili żadnego chłopa, ale też nie znaleźliśmy żadnych nowych śladów bestyji. Chyba też szykuje się do zimy, bo widu i słychu nie ma. Myślę sobie, że po zimie poczwara znów wyszczerzy kły, ale będziemy czujni. Pewno kowalowi będzie trzeba więcej srebra dać, co by nas zaopatrzył.
Z innych wieści, com zasłyszał i widział: do miasta przybył profesor ze stolicy, jaki znawca roślin. Wasza Wysokość na pewno pamięta, jego akademia wykupiła dom po starym Erneście, skrzynie zwieźli jakiś czas temu. Dałem mu klucz, a że mu dobrze z oczu patrzyło, nie gadałem za wiele. Bo cóż mu po tym, że ludzie mówią, że świętej pamięci Ernest się stamtąd jeszcze nie wyniósł.
Całe to moje sprawozdanie, prawdziwe i szczere.
Ukłony dla Waszej Wysokości.
GB